O odnajdywaniu równowagi, powrocie do siebie i życiu w zgodzie z tym co naprawdę ważne.
Mam rodzinę, pracę, dom, swoją codzienność.
A jednak przez długi czas czułam, że czegoś mi brakuje.
Nie potrafiłam tego nazwać.
Po prostu czułam jakiś brak. Niedosyt.
Dziś wiem, że można kochać swoje życie i jednocześnie potrzebować w nim więcej przestrzeni dla siebie.
Można być szczęśliwą i zmęczoną.
Można być wdzięczną i czuć niedosyt.
Jedno nie odbiera prawdy drugiemu.
Dziś wiem, że przez długi czas po prostu nie miałam wystarczająco dużo przestrzeni, żeby naprawdę usłyszeć siebie.
W uważnym ruchu znalazałam pierwszą prawdziwą przestrzeń, w której mogłam na chwilę przestać działać, gdzie nie musiałam niczego osiągać.
Zaczęłam rozumieć, że mogę odpuścić, odpocząć.
Że nie muszę być wszędzie, nie muszę być dla wszystkich.
Że mogę po prostu być — i to jest wystarczające.
I właśnie tam zaczęłam odkrywać, czego naprawdę potrzebuję.
Zaczęłam słuchać swojego ciała.
Zauważać napięcie.
Rozpoznawać zmęczenie.
Z czasem zaczęłam rozumieć, że odpoczynek nie jest nagrodą, na którą najpierw trzeba sobie zasłużyć.
Już wiem, że moje potrzeby są ważne.
Że troska o siebie nie oznacza rezygnacji z tego, co kocham.
I że spokój, którego tak długo szukałam na zewnątrz, w dużej mierze już był we mnie.
Potrzebowałam tylko pozwolić sobie go zobaczyć.
Z czasem na mojej drodze pojawiły się ustawienia systemowe, pokazały mi inną stronę tego samego procesu.
Zrozumiałam, że nie wszystko, co dzieje się w naszym życiu, zaczyna się tu i teraz.
Czasem nosimy w sobie historie, których nie jesteśmy świadome.
Powtarzamy schematy. Wchodzimy w relacje według znanych nam wzorców. Reagujemy w sposób, którego same do końca nie rozumiemy.
Ustawienia systemowe pomogły mi zobaczyć to, co wcześniej pozostawało w cieniu.
To, co niewidoczne, ale wciąż obecne.
Nie po to, żeby szukać winnych.
Nie po to, żeby rozdrapywać przeszłość.
Ale po to, żeby wpuścić światło w moje ciemne miejsca.
Bo kiedy coś staje się widoczne, możemy zacząć wybierać inaczej.
Dziś wiem, że nie muszę wybierać pomiędzy sobą a rodziną.
Pomiędzy spokojem a codziennym życiem.
Pomiędzy byciem dla innych a byciem dla siebie.
Mogę mieć jedno i drugie.
Mogę kochać swoją rodzinę, pracować, prowadzić zwyczajne życie — i jednocześnie pamiętać o sobie.
Właśnie z tej osobistej drogi powstało I AM RELAXED.
Nie zawsze wiedząc czego.
Nie jestem tutaj po to, żeby powiedzieć Ci, jak masz żyć.
Nie mam gotowych odpowiedzi.
Nie wierzę, że istnieje jedna droga dobra dla każdej z nas.
Nie chcę Cię naprawiać. Wierzę, że nie potrzebujesz naprawy.
Potrzebujesz przestrzeni.
Czasem, żeby odpocząć bez poczucia winy. Czasem, żeby poczuć swoje ciało. Czasem, żeby usłyszeć własne potrzeby. Czasem, żeby zobaczyć coś, co przez długi czas pozostawało niewidoczne.
A czasem po prostu, żeby przez chwilę nie musieć być silną.
Właśnie tak pracuję.
Tworzę spokojną i bezpieczną przestrzeń, w której możesz zwolnić, odetchnąć i spotkać się ze sobą.
Poprzez jogę, uważny ruch, oddech, odpoczynek i pracę z tym, co niewidoczne.
Zawsze z uważnością na Ciebie, Twoje ciało, Twoją historię i Twoje tempo.
I am relaxed powstało z mojego własnego poszukiwania.
Z potrzeby zatrzymania.
Z odkrywania, że spokój nie zawsze trzeba znaleźć. Czasem trzeba tylko stworzyć sobie przestrzeń, żeby go zobaczyć.
Dziś tę przestrzeń tworzę dla Ciebie.
I może niczego Ci nie brakuje.
Może po prostu potrzebujesz się zatrzymać, odetchnąć i pozwolić sobie zobaczyć własny prześwit.
Jestem nauczycielką Ashtanga Vinyasa Jogi z certyfikatem Yoga Alliance RYT 200. Swoje szkolenie nauczycielskie uzupełniłam kursami z zakresu Yin Jogi, Jogi Nidry oraz Jogi i Psychobiologii, prowadzonymi zgodnie ze standardami Yoga Alliance.
Ukończyłam także wiele innych kursów, m.in. z anatomii, anatomii subtelnej i relaksacji, które pozwalają mi coraz lepiej rozumieć ciało, emocje i potrzeby człowieka.
Od lat towarzyszę kobietom w praktyce, która pomaga im zwolnić, poczuć swoje ciało i choć na chwilę wyjść z trybu ciągłego działania.
W swojej pracy łączę jogę, uważny ruch, oddech i świadomy odpoczynek z perspektywą systemową, która pozwala spojrzeć głębiej, na to co pozostaje w cieniu — naszym relacjom, historiom i wzorcom, które mogą wpływać na nasze życie.
Cały czas uczę się, rozwijam i poszerzam swoje spojrzenie, bo wierzę, że dobra praca z drugim człowiekiem wymaga nie tylko wiedzy, ale też ciekawości, pokory i gotowości do ciągłego poznawania.
Najważniejszym elementem mojej pracy pozostaje jednak obecność.
Uważność.
I stworzenie dla Ciebie bezpiecznej przestrzeni, w której możesz zwolnić, poczuć i zobaczyć to, co dziś potrzebuje Twojej uwagi.
Nie musisz wiedzieć od czego zacząć.
Wystarczy, że wybierzesz przestrzeń, która dzisiaj jest Ci najbliższa.